Recenzja: Uda – Hurtownia Przebiśniegów

Jeśli określenia takie jak fusion i postmodernistyczny rock mają w ogóle jakiś sens i jeśli nie oznaczają one pseudo-awangardowego bełkotu, to w stosunku krakowskiego tria Uda można ich spokojnie użyć.

Czego tu nie ma? Weźmy dużo, dużo jazzującej sekcji rytmicznej, porąbane, nijak nie pasujące do całości hard-rockowe wstawki, funkowe zboczenia basisty, jakieś motywy gitarowe ukradzione z niepublikowanych części Jamesa Bonda, troszkę klasycznie rockowego, może troszkę hendrixowskiego łojenia, absurdalnego poczucia humoru, „odgłosy godowe wielorybów” i inne dźwięki w stylu Pink Floyd z okresu Meddle i Atom Heath Mother i resztę której nie jestem w stanie wyłuskać. Na rodzimym gruncie coś podobnego mieliśmy jedynie momentami na płytach Kur (tych yassowych, nie „polovirusowskich”), nieodżałowanego Something Like Elvis i dynamicznym wcieleniu Pink Freud.

Trzeba podkreślić, że Udom jeszcze daleko do mistrzostwa, jakie osiągnęli wyżej wymienieni, ale utrzymanie zainteresowania (biorąc dodatkowo pod uwagę moją awersję na funkową pulsację i gitarowe solówki) przez 50 minut to znak, że już jest dobrze.

Z perspektywy światowej może nie jest to muzyka specjalnie oryginalna, jednak u nas takie dziwaczne poletko nie jest uprawiane zbyt często. Plusem rozimprowizowanej koncepcji jest pewna spójność, nie patrząc na odtwarzacz właściwie trudno się zorientować, kiedy kończą się poszczególne utwory. Minusem jest to, że świetne motywy czasami sąsiadują z nijakimi, czy nawet kiepskimi (mam na myśli wspomniane hard-rockowe riffowe wtręty). Co do poczucia humoru – lirycznych cymesów spod znaku Tymańskiego tutaj raczej nie uświadczymy, raczej deklamacje absurdalnych opowiastek i rubaszne zaśpiewy. Ten obszar Ud traktuję raczej, jako dodatek niż sedno sprawy, co nie zmienia faktu, że przy Kombajnie do zbierania eunuchów trudno się nie uśmiechnąć.

Mimo, że czasami trio przesadza z ilością stylistyk na minutę, to jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi – Udom w tym do twarzy.

Posłuchaj: http://udaband.bandcamp.com/

Mateusz Romanowski

26/04/2010

Co o tym sądzisz?

Co jest grane?

Strona B to miejsce, w którym promujemy dobrą muzykę.

Staramy się unikać wykonawców eksploatowanych do bólu przez mass media. Wolimy docierać do świeżych, ambitnych brzmień i przedstawiać Wam artystów mniej lansowanych, ale niejednokrotnie dużo ciekawszych.

Polecane filmy Zobacz wszystkie

Posłuchaj pierwszych nagrań Led Zeppelin

Pierwsze znane koncertowe nagrania zespołu pochodzące z pierwszej trasy po USA w 1968 roku.

Marc Ribot – Yezriel

Kawałek z solowego projektu gitarzysty kojarzonego głównie ze wspołpracy z Johnem Zornem

Pat Metheny – The Orchestrion

Myślałeś, że widziałeś już wszystko? To co powiesz na mechaniczną orkiestrę?

Liars – Scissor

Intrygujący i znakomicie zrealizowany teledysk.

Dave Grohl i jego uzależnienie

Podczas sesji nagraniowej Them Crooked Vultures wyszły na jaw poważne kofeinowe problemy perkusisty zespołu.

Yoga Terror – I Shot the Sheriff

Świetny cover “I Shot the Sheriff” Boba Marleya.

Strona B na Facebooku