
Małpa to naprawdę fenomen. Z internetową promocją, ograniczającą się do paru stron i materiałem dostępnym w całości do ściągnięcia z MySpace, artysta sprzedaje tysięczny nakład płyty w ciągu 11 dni. Już teraz Kilka numerów o czymś osiąga na Allegro naprawdę konkretne ceny (widziałem licytację, gdzie cena za płytę wynosiła ponad 100 zł). W czym tkwi siła Małpy? Czy cały szum nie był tylko przypadkiem?
Siła tego toruńskiego artysty tkwi w bezpretensjonalności, a sukces jest jak najbardziej zasłużony. Jeśli miałbym znaleźć punkt styczny Małpy z jakimś rodzimym MC pierwszy na myśl przychodzi mi Smarki i jego Moda na Epkę. Mniejsza o podobieństwo jeśli chodzi o sam flow, Małpa jeszcze bardziej przypomina Smarka bezpretensjonalnością i specyficzną… hmm… nostalgią w tekstach – przewijający się gdzieniegdzie motyw straconej młodości i jednocześnie tęsknota za nią. Pamiętaj kto i rozbrajające Jak pierwsze włosy na jajach to wspomnienie pierwszych kontaktów ze sceną hip-hopową. We Właśnie Ty dziękuję wszystkim wspierającym jego twórczość osobom. Z drugiej strony zaskakująco dużo na płycie utworów o kobietach – rozczarowaniu jakie mogą przynieść (Mógłbym), kłamstwach i bezsensownym zachowywaniu pozorów (Wszyscy kłamią), zwykłym zauroczeniu (Paznokcie), ale też potrzebie bliskości (Pozwól mi nie mówić nic, Nie byłem nigdy). Ta część lirycznej twórczości Małpy jest o tyle wartościowa, że daleko jest jej zarówno do kawiarnianego zmanierowania Fisza, jak i do okropnego mazgajstwa Pezeta z Muzyki emocjonalnej. Spójrzmy prawdzie w oczy, kto z nas kiedyś cicho nie marzył o „dziewczynie, która na równi stawia lateks z winylem”? Co jednak odróżnia Małpę od Smarka to chęć bycia w grze, udowodnienia wszystkim wokół własnej wartości, o czym świadczą typowe rapowe przechwałki w Miałem to rzucić i Męczenniku. Pozytywnie zaskakują również beaty o bardzo naturalnych, analogowych brzmieniach, czasem troszkę „noonowskie”, czasem o lekko jazzowym zabarwieniu.
Dla takich MC jak Małpa naturalność jest największą siłą, a tych „kilku numerów o czymś”, mimo, że czasem lekko ocierających się o banał (Ponad horyzont) słucha się naprawdę świetnie. I choć przedstawianie siebie jako raperskiego mesjasza w Męczenniku jest sporą przesadą, to kiedy słyszymy na płycie zdanie – „wiem, że nikt nie zrobi tego lepiej” – możemy tylko przytaknąć.
23/12/2009











